Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prywatnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prywatnie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Skojarzenia przypadkowe i błyskawiczne

Sprawdzając, czy są jakieś synonimy do angielskiego słowa dream zerknęłam na jeden z dostępnych online słowników. Zostałam tam zaatakowana zachętą ściągnięcia aplikacji słownika na swój telefon.

Od ponad sześciu lat mam jeden i ten sam aparat, potrzebny mi do dzwonienia i wysyłania sms'ów, co w zupełności mi wystarcza. Zastanowiłam się, czy przypadkiem nie wypadłam w młodym wieku z technoobiegu.
Nie skupiając się w ogóle na żadnej polemice czy głębszych przemyśleniach nt artykułu (który nota bene czytałam dawno temu) skojarzenia pomknęły mi od razu po linii, że co z tego, skoro i tak używam mózgu o wiele intensywniej, niż wielu tych nastawionych wyłącznie na technologię, a zaraz potem przeszły do Peanatemy.

Chyba doceniłam tę książkę bardziej jeszcze, niż wcześniej. I zastanawiam się, gdzie są takie matemy, jak te w niej opisane.

czwartek, 25 sierpnia 2011

Ostatni stosik sierpniowy imienia Ursuli K. Le Guin

Nie zdążyłam zamieścić nawet trzech innych wpisów, a tu znów przyszła pora na stosik - ale to pierwszy i ostatni raz na moim blogu, że dwa stosy są wstawiane tak blisko siebie. Miałam zresztą z tym wpisem zaczekać - ale radość z tych zakupów jest duża, więc chcę się tym jak najszybciej podzielić.


piątek, 1 lipca 2011

Stosik imienia Philipa K. Dicka

Ledwo co wrzucałam na bloga pierwszy raz wpis ze stosikiem, a tu już nazbierał się kolejny - drugi i na dłuższy czas ostatni. W przyszłym tygodniu szykuje mi się wyjazd do pracy, przez co nie będę książek ani pożyczała, ani kupowała - za to mam nadzieję, że chociaż trochę zmniejszę rosnące wciąż listy książek do przeczytania.



środa, 18 maja 2011

Ex libris

Mam zapędy bibliofilskie - lubię gromadzić książki, lubię ładne wydania, lubię kompletować serie książkowe.

Nie odmawiam nigdy pożyczenia książki, chociaż w przypadku ulubionych potrafię odczuwać jej brak na półce, nawet, jeżeli nie mam zamiaru czytać jej w najbliższym czasie ponownie. Zastanawiałam się nad zrobieniem dla siebie ex librisu - dla lepszego poczucia, że oznaczona nim książka nadal jest moja, nawet, gdy zostanie pożyczona.

czwartek, 3 marca 2011

Pączek z różą i szklane domy

Tłusty Czwartek niejako zobowiązuje do zjedzenia chociaż jednego pączka, za którymi osobiście nieszczególnie przepadam. Jedyne, które naprawdę lubię to pączki z różą, a i to nie jadam ich częściej, niż raz w roku właśnie z okazji zakończenia karnawału. W tym roku tradycji nie dopełniłam, takich pączków w sklepach już nie było. Kupiłam sobie w zamian jednego z makiem, bo tylko takie zostały i teraz leży przede mną, a ja nie mam ochoty go zjeść.

Tej tradycji podtrzymywać nie będę - zresztą, gdyby nie przypadek nie pamiętałabym nawet o tym, jaki dzisiaj jest dzień, co poświadcza moje przywiązanie do niej.

Na szklane domy natrafiłam u Marqueza w jego najbardziej znanej książce o wieku samotności. Czyżby przeczytał kiedyś powieść Żeromskiego? Luźna, mglista myśl, która przyszła mi do głowy, gdy ujrzałam te hasło w powieści, niekoniecznie wzięta na poważnie. Niedawno , gdy niedawno na szklane domy trafiłam także u Zajdla w jego Paradyzji nie miałam wątpliwości, że chodzi o aluzję do Przedwiośnia właśnie; wyraźnie zaznaczone było tam, iż chodzi o jedną z ziemskich powieści. W przypadku autora z Kolumbii skojarzenie przyszło raczej przez to, że nie minęło zbyt wiele czasu od momentu, gdy skończyłam Paradyzję.

Aż zastanowiłam się nad tym, czy przypadkiem nie pojawiła się kiedyś jakaś przepowiednia lub coś w tym stylu, związanego właśnie ze szklanymi domami. W swoich, dosyć pobieżnych, przyznaję, poszukiwaniach nie natknęłam się jednak jak do tej pory na nic choćby w przybliżeniu podobnego.

wtorek, 1 marca 2011

Poloneza czas zacząć

- choć nie w tany ruszam.

Dojrzewały te chęci spróbowania swoich sił w prowadzeniu bloga, oj dojrzewały - i to przez dłuższy czas. Właściwie kwestia pisania czegokolwiek od siebie pozostawała zawsze w sferze "może kiedyś" - to kiedyś wreszcie nadeszło i zaowocowało założeniem konta i pierwszym, krótkim postem.

Obawiałam się zawsze tego, czy będę miała coś do przekazania, taki już mój zwykły brak wiary w siebie -a patrząc na to, z jaką łatwością przychodzą mi posty na forach dyskusyjnych oraz na ich długość muszę chyba przyznać, że brak ten był nieco bezpodstawny.

Debiutancki wpis zgodnie z zapowiedzią króciutki - jutrzejsze obowiązki i zamiary wymagają ode mnie dosyć wczesnej pobudki, bym mogła się ze wszystkim wyrobić. A w planach mam między innymi odwiedzenie biblioteki miejskiej (ach, jakby mi brakowało książek w domu, nawet tych nieprzeczytanych!), na co już się cieszę, oraz sklepu z wyborem różnych herbat. Pozostałe plany nie są już takimi przyjemnościami, chociaż na szczęście nie zapowiada mi się także na jutro nic z serii uciążliwych obowiązków.

Na koniec refleksyjnie - powtarzałam zwykle, że do szczęścia potrzebne mi są wyłącznie rzeczy na literkę k:
- książki
- konie
- koty
- kominek
- komputer - od niedawna.
Właśnie uprzytomniłam sobie, że brakuje w tym spisie herbaty, która nie spełnia już kryterium literkowego. No chyba, żeby dopisać to jako kubek z herbatą - w końcu herbata w szklance nie smakuje tak samo...