Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 30 lipca 2011

Wilżyńska Dolina


Zaniedbana i brudna chata, stojąca w niejakim oddaleniu od reszty wsi, dorodna jabłonka, drób na podwórzu i studnia. Wydawałoby się, że to wiejski, sielski obrazek. Nic bardziej mylnego - furtka odmawia otwierania się, drzewo jest w stanie przypuścić jabłczany atak na nieopatrznego wędrowca, a drób potrafi zionąć ogniem.


Co gorsza, zostaje jeszcze gospodyni.

O nie, nie jesteś miłym gościem w chatce Babuni Jagódki!
(No chyba, że przychodzisz z wódeczką lub innym alkoholem i nie masz absolutnie żadnego życzenia. Jeśliś do tego jurnym parobkiem, to może nawet, nawet będziesz przez Babunię serdecznie przywitany.)

sobota, 23 lipca 2011

Druga podobizna w alabastrze


Od pierwszych stron mikropowieść Druga podobizna w alabastrze na myśl przywodziła mi wytrawne wino i postać arbitra elegancji w sienkiewiczowskim ujęciu. Skojarzenia były trafne nie tylko pod względem świata wykreowanego przez autora, który stanowi alternatywne rozwinięcie historii Imperium Cesarstwa Rzymskiego, ale i pod kątem poziomu literackiego tekstu oraz tematyki, podobnie jak w Quo Vadis skupiającej się na chrześcijaństwie.

poniedziałek, 11 lipca 2011

Niech żyje para!


Tym zawołaniem przechwyconym od Ricka Klawa zacznę zapis swoich wrażeń po lekturze antologii Steampunk. Ton okrzyku zapewne sporo już sugeruje...


Nie będę tu przybliżać samego pojęcia steampunku ponad może najbardziej ogólne i najmniej precyzyjne stwierdzenie, że jest to gatunek łączący w sobie technologię, opartą na mechanice z klasyczną elegancją czasów wiktoriańskich. Dokładniejszy rys historyczny rozwoju gatunku przedstawiony jest we wstępie do antologii napisanym przez Jessa Nevinsa. Ten tekst jest jednym z trzech opracowań, zawartych w książce obok zebranych opowiadań. To jeden z mocnych punktów tej pozycji - pozwala na zapoznanie się nie tylko z częścią utworów z danego gatunku, ale omawia i wskazuje na jego ważne cechy.

piątek, 1 lipca 2011

Stosik imienia Philipa K. Dicka

Ledwo co wrzucałam na bloga pierwszy raz wpis ze stosikiem, a tu już nazbierał się kolejny - drugi i na dłuższy czas ostatni. W przyszłym tygodniu szykuje mi się wyjazd do pracy, przez co nie będę książek ani pożyczała, ani kupowała - za to mam nadzieję, że chociaż trochę zmniejszę rosnące wciąż listy książek do przeczytania.



czwartek, 30 czerwca 2011

Lot nad kukułczym gniazdem

Oddział zamknięty.

Kraty w oknach. Zielony strój pacjentów i biały personelu, białe ściany korytarza, wyznaczony porządek dnia, Wielka Oddziałowa i monotonia życia, spędzanego w większości w oddziałowej świetlicy przy kartach lub łamigłówkach - tak w skrócie można by opisać szpital dla osób psychicznie chorych, jaki przedstawia Ken Kesey w swojej debiutanckiej książce, jaką jest Lot nad kukułczym gniazdem.

sobota, 25 czerwca 2011

Diamentowy wiek


Diamentowy wiek Stephensona to jeden z jego bardziej znanych utworów, a to m.in. za sprawą zdobytych przez tę powieść w 1996 roku prestiżowych nagród Hugo i Locus.


Tytuł książki nawiązuje do nazw epok: kamienia, brązu, żelaza czy pojęcia złotego wieku, wskazując, że chodzi o czasy możliwie najlepsze i najwyżej rozwinięte, może być także powiązana z jakością nanotechnologii, jaka jest dostępna w czasach opisywanych w powieści.

Świat, w którym dzieje się akcja to nasza przyszłość, w której zaszły jednak spore zmiany w zakresie technologii oraz przede wszystkim w strukturze społeczeństwa. O ile tego pierwszego jak na książkę science-fiction jest niewiele i nie przytłacza, zwłaszcza osób oczytanych w gatunku, o tyle wizja społeczeństwa przedstawiona przez Stephensona jest niezwykle ciekawa.

sobota, 18 czerwca 2011

Klub Pickwicka

Ta pierwsza powieść Dickensa wydawana była początkowo w formie zeszytów z ilustracjami Roberta Seymoura, który był zresztą inicjatorem powstania tego utworu. W pierwszych chwilach nie cieszyła się zbyt wielką popularnością, z czasem zdobyła sobie rzesze czytelników, do dziś utrzymując się na listach najbardziej znanych pozycji literatury światowej.

Przedstawia losy tytułowego pana Pickwicka oraz trzech jego przyjaciół, dla których jest kimś w rodzaju mentora i opiekuna. Początkowo klub powstał, by prowadzić wszelkiego rodzaju badania naukowe, jednak właściwie już po kilku stronach autor wydaje się zapomniał o tym pomyśle i skupia się raczej na portretach psychologicznych bohaterów i spotykanych przez nich postaci.

czwartek, 9 czerwca 2011

Malarz świata ułudy

Malarz świata ułudy opowiada o Japonii tuż po II wojnie światowej z perspektywy malarza, który za pomocą swego talentu rozbudzał nacjonalistyczne postawy ludzi przed wojną i podczas jej trwania.

W Japonii  panują okupanci amerykańscy, naród japoński walczy zaś o to, by na nowo się rozwinąć i podnieść z klęski. Z tego względu ludzie przyczyniający się wcześniej w jakiś sposób do propagandy wojennej uważani są za takich, którzy krajowi przyczynili wyłącznie szkód.

W tym wszystkim młodsza córka Ono, głównego bohatera, znajduje się w trakcie przedmałżeńskich pertraktacji. Zachodzi obawa, że przeszłość ojca może rzutować na nią jako na kandydatkę na żonę. To sprawia, że Ono wraca wspomnieniami do swojej przeszłości i spraw, w które wówczas wierzył i rozlicza się z nimi sam dla siebie.

sobota, 4 czerwca 2011

Opowiadania najlepsze

Tytuł wpisu może być nieco mylący i sugerujący jakiś ranking, czy to utworzony przeze mnie, czy przez jakąś wyrocznię w zakresie literatury. W rzeczywistości taki tytuł nosi zbiór opowiadań Philipa K. Dicka, który właśnie skończyłam czytać.

Opowiadania najlepsze składają się z wybranych dziewiętnastu utworów Dicka, opatrzonych posłowiem autora. Wszystkie charakteryzują się typowymi dla tego pisarza motywami związanymi z nierealnością otaczającego nas świata, problemami egzystencjalnymi i społecznymi, paradoksami czasowymi czy obecnością w naszym życiu maszyn, który to temat poruszany jest kilkakrotnie z różnych punktów widzenia.

piątek, 27 maja 2011

Jedenaście pazurów


Nawet najmniejszy kotek to żywe arcydzieło. (Leonardo da Vinci)
Jedenaście pazurów to druga tematyczna antologia wydawnictwa SuperNowa, której przewodnim motywem są koty. Pierwsza wydana została w 1997 roku i nosiła tytuł Trzynaście kotów. Obydwie powstały pod przewodnictwem Mirosława Kowalskiego i Danuty Górskiej.

Cechą prawie każdej antologii jest różnorodność pomysłów, styli i poziomów i Jedenaście pazurów nie jest tutaj wyjątkiem. Za zdecydowanie najlepsze opowiadanie uważam Koszmar w Providence Orbitowskiego, które jest bardzo klasycznym opowiadaniem grozy.

wtorek, 24 maja 2011

Świat Zofii

Ta książka norweskiego pisarza Josteina Gaardera jest światowym bestsellerem, przetłumaczonym na 53 języki obce. Motywem przewodnim jest tu europejska myśl filozoficzna na przestrzeni dziejów, a cała fabuła służy wyłącznie temu, by w łatwy i ciekawy sposób zapoznać czytelnika z historią filozofii.

Główną bohaterką jest Zofia Amundsen, czternastoletnia dziewczyna, która pewnego dnia znajduje tajemniczą kartkę z pytaniami w skrzynce na listy. Zaczyna zastanawiać się, kim jest. Wkrótce przychodzi do niej list od tajemniczego filozofa, przedstawiający poglądy Sokratesa na świat. Zofia coraz głębiej pogrąża się w rozmyślaniach filozoficznych i z każdym kolejnym listem poznaje dalszy rozwój ludzkiej myśli filozoficznej. Oprócz tego do Zofii przesyłane są kartki z życzeniami urodzinowymi dla nieznanej dziewczynie Hildy. Z czasem tajemnica filozofa zostaje rozwikłana, a lekcje z pisemnych zmieniają się w dialogi między Zofią i Albertem. Same motywy filozoficzne zarysowane są aż do czasów współczesnych, a przerywniki fabularne między nimi bywają powiązane z różnymi postaciami z kultury, najlepiej reprezentującymi omawiane przez Zosię i Alberta postawy i poglądy.

piątek, 20 maja 2011

Z cyklu ulubione: Peanatema


Peanatema to jedna z najbardziej magnetycznych książek, jakie czytałam. Siła jej przyciągania ujawniła się już w księgarni, po której krążyłam w zasadzie bezcelowo - w planach miałam kupić jedynie książkę na prezent dla kogoś, lecz szukanego tytułu akurat nie posiadali. Miałam jednak trochę czasu do zapełnienia, przyjemniej było więc pochodzić między półkami niż tłuc się po centrum handlowym. Sklep był jednym z tych większych i właściwie nawet nie przeglądałam jakoś szczególnie uważnie wszystkich pozycji, patrzyłam przed siebie - i nawet nie wiem sama, jakim cudem przy tak nieuważnym przypatrywaniu się książkom zauważyłam tę pozycję, tym bardziej, że stała z boku, dużo poniżej linii mojego wzroku.

środa, 18 maja 2011

Ex libris

Mam zapędy bibliofilskie - lubię gromadzić książki, lubię ładne wydania, lubię kompletować serie książkowe.

Nie odmawiam nigdy pożyczenia książki, chociaż w przypadku ulubionych potrafię odczuwać jej brak na półce, nawet, jeżeli nie mam zamiaru czytać jej w najbliższym czasie ponownie. Zastanawiałam się nad zrobieniem dla siebie ex librisu - dla lepszego poczucia, że oznaczona nim książka nadal jest moja, nawet, gdy zostanie pożyczona.

środa, 27 kwietnia 2011

Rock wciąż żyje

Rock umarł? Nawet jeżeli tak się stało to może zmartwychwstać dzięki albumowi Music to wake the dead - muzyce, która może wskrzesić więcej, niż tylko dawno zapomniany zespół rockowy...

Książka George'a R. R. Martina Rockowy Armagedon, przypadkiem wypatrzona w stosikach książek za mniej niż 10 zł, skusiła mnie od razu swoim tytułem. Nie bez znaczenia było tu także znane nazwisko autora, chociaż osobiście nie miałam jeszcze okazji zapoznać się z pisarstwem Martina.

niedziela, 24 kwietnia 2011

Pod afrykańskim słońcem


"Przede wszystkim rzuca się w oczy światło. Wszędzie - światło. Wszędzie - jasno."

W ten sposób rozpoczyna Kapuściński swoją książkę Heban, stanowiącą zbiór reportaży afrykańskich. Kilka pierwszych zdań to głównie rozmyślania nad tym, jak zmieniły się podróże przez wieki - od powolnego wędrowania i stopniowych zmian do szybkiego przeskoku, jak w jego przypadku z deszczowego Londynu pod palące słońce Afryki. Uprzytamnia też, że Polska należy do krajów północnych, do mniejszości naszego globu, po czym skupia się na opisywaniu tropiku.

wtorek, 19 kwietnia 2011

Refleksja o Śniadaniu

W ramach nachodzących mnie raz na jakiś czas chęci nadrabiania zaległości w czytaniu książek zaliczanych do klasyki sięgnęłam m.in. po Śniadanie u Tiffany'ego Trumana Capote.

Opowieść prowadzona jest przez młodego pisarza, który wspomina swoją znajomość z byłą, młodą sąsiadką Holly Golightly. Wygodniej byłoby napisać z panną, ale to słowo, jak się okazuje, nie może być użyte do tej postaci; natomiast słowo pani dla opisania Holly wybitnie nie pasuje.

To postać Holly znajduje się w centrum całej historii. Na samym początku dzięki rozmowie w barze dwóch jej starych znajomych ledwie, ledwie zostaje zaznaczone, że ktoś taki istnieje i że prawdopodobnie przebywa lub przebywał w Afryce. Ze snutych przez Paula wspomnień poznajemy Holly w typowej dla niej scenie, gdy późną nocą powraca do domu i budzi sąsiadów dzwoniąc do ich drzwi ze względu na zagubienie własnego klucza. Z czasem dowiadujemy się o niej trochę więcej, ale wierzyć można jedynie wydarzeniom mówiącym o niej - samej Holly wierzyć nie można.

niedziela, 10 kwietnia 2011

Z cyklu ulubione: Cykl Barokowy



Po przeczytaniu całego Cyklu Barokowego blask straciły dla mnie wszystkie książki, które do niedawna uważałam za ulubione...

Cykl Barokowy jest powieścią historyczną, rozgrywającą się głównie w Anglii i Francji w czasach XVII wieku; chociaż duża część akcji dzieje się także na Wschodzie, w Ameryce i innych mniej i bardziej egzotycznych miejscach w prawie całym świecie. Przyznaję, że pierwszy tom może się wydawać nieco nużący, szczególnie osobom, które nie czytają dużo i zawiera w sobie nieco niesmacznych scen (niewiele) - jednak naprawdę warto po tę książkę sięgnąć. We wszystkich częściach pojawia się wiele naprawdę mistrzowskich dialogów czy opisów scen. 

niedziela, 27 marca 2011

Dzieci Północy

"Dzieci północy" to powieść z nurtu realizmu magicznego, do którego zaliczają się także m.in. "Sto lat samotności" Marqueza czy "Mistrz i Małgorzata" Bułhakowa.

Poprzez dzieje rodziny Azizów i Sinaich ukazywane są losy Indii. Początkowo przez zaloty Aadama Aziza i jego przyszłej żony Nasim oraz losy ich córek i ich związków przedstawiana jest droga do uzyskania niepodległości przez
to państwo; następnie przez narodziny Salima Sinaiego dokładnie w chwili wybicia północy 15 sierpnia 1947 roku przedstawiony jest moment powstania niepodległych państw Indii i Pakistanu.

Salim, narrator opowieści, otrzymuje w niemowlęctwie list od premiera Nehru mówiący o tym, że jego losy będą zwierciadłem losów całego narodu. Gest formy w kierunku czytelnika, ułatwiający właściwy odbiór całej książki.

Jako dziecko mieszkał w domu opuszczonym przez Anglika, w którym jednak przez dwa miesiące nic nie mogło ulec zmianie, co odzwierciedla angielskie wpływy w Indiach. Z czasem Salim nabywa magiczne umiejętności, poznaje inne dzieci urodzone między północą a godziną pierwszą w tym samym dniu, co on, jest świadkiem planowania rewolucji, wojen przetaczających się w Indiach i Pakistanie i stanu wyjątkowego ogłoszonego przez Indirę Ghandi. Wszystko przedstawiane jest alegorycznie, jak np powstanie Bangladeszu jako trzynastodniowy poród; alegorie jednak są zaznaczane przez autora, tak, że czytelnik nie znający historii Indii nie pogubi się w zawiłościach książki. Mimo to zastanawiam się, jak wiele faktów przedstawionych w książce umknęło mi właśnie ze względu na niewielką wiedzę na temat dziejów tego państwa.

Lektura pozwala spojrzeć wnikliwiej na powojenną historię Indii, ich wielokulturowość oraz jasne i ciemne strony czasu rządów wspomnianej wyżej pani premier. Wszystko okraszone jest niewielką ilością magii i zjawisk nadprzyrodzonych.

"Dzieci północy" zdecydowanie wymagają ciszy i spokoju, skupienia się nad czytanym tekstem, w przeciwnym wypadku książka może wydawać się ciężka i trudna w odbiorze, do czego przyczynia się też brak porywającej akcji - narracja prowadzona jest w sposób bardzo spokojny, mimo tego, że dotyczy niejednokrotnie dosyć dramatycznych wydarzeń. Po skoncentrowaniu się nad nią lektura pozwala jednak na wciągnięcie się w przedstawiany świat.

Metryczka:

tytuł: Dzieci Północy
autor: Salman Rushdie
wydawnictwo: REBIS
ISBN: 978-83-7120-716-7

poniedziałek, 21 marca 2011

Wyjście z cienia

Mania na czytanie Zajdla chyba trochę mi już przechodzi - chociaż i tak mam zamiar sięgnąć w tym roku po jeszcze dwie jego książki.

Wyjście z cienia skupia się przede wszystkim na dwóch problemach - łatwości, z jaką ludzie pozwalają czasami sobą manipulować oraz niezauważaniu przez dorosłych dojrzewania ich dzieci do tego, by udźwignąć prawdę. Sytuacja, nakreślona w książce, obrazuje Ziemię po 80 latach od ataku Elgomajów i obrony planety dzięki pomocy Proksów, którzy zostali, by pomóc ludzkości w jej rozwoju. Ludzkość zostaje podzielona na kwadraty, których granice są pilnie strzeżone i między którymi praktycznie nie ma żadnej komunikacji. Rozwijane mogą być wyłącznie kierunki rolnicze, biologiczne i pokrewne, a w szkole wykładane są zafałszowane przedmioty.

Jak wszystkie Zajdlowskie książki czyta się bardzo łatwo i szybko, z przyjemnością i zainteresowaniem.

Metryczka:

tytuł: Wyjście z cienia
autor: Janusz A. Zajdel
wydawnictwo: superNOWA
ISBN: 9788370541934

czwartek, 10 marca 2011

Okropności

Nie, to nie jest prywatny wpis i prywatne okropności - a jedynie nieco refleksji nad siódmym tomem autobiografii Joanny Chmielewskiej. No co ja na to poradzę, że akurat taki jest tytuł tej książki? ;-)

W moich odczuciach ta część mocno zazębia się z poprzednią - Starym Próchnem, ze względu na to, że wiele wydarzeń chronologicznie powinno się było znaleźć w poprzedniej części. Biorąc pod uwagę jednak to, jak smutne były to wieści przestaje dziwić to, że Chmielewska nie chciała o tym długo pisać.

Spory fragment książki poświęcony jest Alicji. Właściwie każdy, kto zna twórczość Chmielewskiej, niewiele dowie się tu nowego. Charakter Alicji wyskakiwał ze wszystkich książek, w których była opisywana; ze szczególnym uwzględnieniem oczywiście kolejnych, wcześniejszych tomów Autobiografii.

Nie będę ukrywać, że to już nie to, co było wcześniej - by wypełnić książkę pojawiają się drobne wydarzenia, które wcześniej zapewne byłyby wspomniane na stronie, a tu rozciągają się na kilkanaście kartek. Przykładem może być walka ze ślimakami w ogrodzie, co do której nie neguję, że istotnie zatruć mogła życie skutecznie, ale czy nie można jej było nieco skondensować?

Autobiografia zmienia się w coś bardziej przypominającego dziennik, relacje z codziennych dni, z rzadka przerywanych czymś poważniejszym, co powoduje, że odstaje od tomów wydanych w latach 90-tych. Tam na przestrzeni pięciu tomów (a początkowo w zasadzie czterech i aneksu) zawartych zostało około 60 lat życia autorki, nowe tomy obejmują okres maksymalnie kilku lat.

Zgadzając się z tytułem książka zawiera też mniej charakterystycznego humoru autorki, trudno jednak tego oczekiwać biorąc pod uwagę jak mało radosne wydarzenia opisuje.

Zastanawia mnie, dlaczego w tym tomie nie było ani słowa o Jerzym. Robert, Zosia i Monika byli wspomniani kilkakrotnie, a drugie, polskie dzieci? Karolina? Drugim pytaniem, dręczącym mnie z ciekawości związanej z końską pasją jest pytanie o tajemniczą Martę na kasztanie, o której nie było ani słowa, a której zdjęcia w książce się pojawiły. Może ja po prostu nie potrafię dopasować odpowiedniej Marty, bo wszak kilka osób o tym imieniu wśród znajomych Chmielewskiej się trafiło?

Dla fanów autorki jest to oczywiście pozycja obowiązkowa i jeżeli wydane zostaną w przyszłości kolejne tomy to na pewno także po nie sięgnę.

Metryczka:

autor: Joanna Chmielewska
tytuł: Autobiografia 7. Okropności
wydawnictwo: Kobra
ISBN: 978-83-61455-09-7