czwartek, 26 kwietnia 2012

NN - Naukowiec Nicpoń

Fizyk teoretyk, laureat Nagrody Nobla, jeden z twórców bomby atomowej, ojciec koncepcji komputerów kwantowych - te wszystkie określenia, użyte do opisania Richarda Feynmana są poprawne, jednocześnie jednak bardzo niewiele mówią o tym, jakim Feynman był w rzeczywistości, a był naprawdę człowiekiem nie tylko o ponadprzeciętnej inteligencji, ale przede wszystkim niezwykłym, złożonym charakterem z dużą zawartością poczucia humoru.

Ten zwariowany facet w swoim życiu miał wiele różnych hobby, wśród nich zaś znalazło się jedno dosyć nietypowe: otwieranie zamków szyfrowych. Traktował to zajęcie sportowo, choć sam przejawiał tak ogromną szczerość oraz ciekawość wszystkiego, że można się zastanawiać, czy charakter nie miał wpływu  na to upodobanie.

By poznać sekrety poglądów czy psot Feynmana nie trzeba włamywać się do sejfu ani rozszyfrowywać naukowych pojęć - choć okładka mogłaby sugerować coś przeciwnego, to jednak otwiera się tak łatwo, jak wszystkie inne, a język, jakim fizyk opowiada o sobie jest tak lekki, jak lotne były jego myśli.

Ciekawość świata zawsze była dla mnie dużą zaletą, a może wręcz cnotą, toteż od początku osobowość Feynmana mnie ujęła. Chętnie dowiedziałabym się też nieco więcej o jego ojcu, gdyż to on rozbudził w przyszłym fizyku zainteresowanie działaniem świata - co kolejny raz unaoczniło mi, jak wielką rolę w rozwoju intelektualnym dziecka grają rodzice. Wielką zasługą ojca Feynmana jest nie tylko nie zmarnowanie potencjału syna, ale i skierowanie go na myślenie bardziej praktyczne i analityczne, a nie tylko teoretyczne wkuwanie encyklopedycznej wiedzy. Mam nadzieję, że wkrótce będę miała możliwość przeczytania dalszego ciągu tej autobiografii: A co Ciebie obchodzi, co myślą inni?, w której Feynman więcej opowiada o swoim osobistym i prywatnym życiu.

Encyklopedyzm jest zmorą systemu oświaty w niejednym państwie, w tym wciąż i u nas, toteż książka może poprzez opisany przez Feynmana sposób kształcenia w Brazylii skłonić do refleksji niektórych powiązanych ze szkolnictwem, czy to nauczycieli, czy rodziców, czy jeszcze inne osoby, którym problemy edukacji nie są obce.  Zwłaszcza w kontekście nadchodzącej kolejnej reformy oświatowej, ale tutaj nie będę wdawała się w szczegóły. Sam Feynman był zapewne charyzmatycznym wykładowcą, zmuszającym ludzi do myślenia i ceniącym sobie możliwość nauczania. Ze stron książki przebija jego ogólne podejście do nauki, choć niewiele można w niej znaleźć stricte naukowych opisów. Są to raczej luźne anegdoty, skupione bardziej na tym, co interesowało Feynmana poza fizyką - tak, jakby nie chciał chwalić się swoimi osiągnięciami w tej dziedzinie, w której rzeczywiście był geniuszem, jednocześnie pozostając łasym na pochwały w tych sprawach, którymi nie zajmował się zawodowo. W ramach przykładów można tu wymienić rysowanie czy granie na bębnach. Tu moje skojarzenia pomknęły przez chwilę do fikcyjnej postaci, stworzonej przez Janusza Meissnera w Szkole Orląt - ku Jerzemu Grey'owi, który będąc asem lotnictwa nie trawił komplementów związanych z lataniem, jednak lubił, gdy od czasu do czasu ktoś docenił jego umiejętności w innej dziedzinie. Aż pod palce cisną się słowa, które byłyby zapewne zbyt nachalnym moralizowaniem, napiszę więc jedynie, że dobrze, że są tacy ludzie, nie tylko w książkach, którzy w ten sposób podchodzą do tego, co robią.

I osobiste wrażenie, że w moim systemie wartości większą chyba rolę odegrały lektury, niż wychowanie w domu.

Ta  myśl wzięła się z podejścia Feynmana do owocnego wykorzystywania danego nam czasu, ale także i rozwijaniu się wszechstronnie i kultywowaniu swoich pasji, co jest mi bliskie, a co odnajduję także w niektórych książkach i w autobiografii Chmielewskiej, a są to pozycje, które poznawać zaczęłam będąc mniej więcej w czwartej klasie podstawówki.

Zastanawiam się, czy  nie powinna to przypadkiem być lektura obowiązkowa dla kandydatów na studia, by nie podchodzić do nich tylko na zasadzie odbębnienia tych wszystkich egzaminów dla zdobycia papierka.

Książka powinna być ucztą dla osób nastawionych na własny rozwój, a jednocześnie szukających chwili wytchnienia w dobrej lekturze. Pełna jest ukrytych wartości, które są jednak przemycane delikatnie między zabawnymi anegdotami, a do tego dostarcza pozytywnej energii, którą czytelnik wyczuwać może u Richarda Feynmana.

Metryczka:
Autor: Richard P. Feymman
Tytuł: Pan raczy żartować, panie Feynman! Przypadki ciekawego człowieka. (Surely You're joking, Mr Feynman! Adventures of curious character.)
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2007 (data przybliżona)
ISBN: 978-83-240-0776-9
Liczba stron: 352


5 komentarzy:

  1. Również mi się bardzo podobała. Feynman to taki zakręcony i ciekawy człowiek był! Warto przeczytać, naprawdę:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba się skuszę. W końcu lubię czytać o ciekawych, znanych osobistościach. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Już dawno słyszałam o tej książce, ale nadal nie miałam okazji jej przeczytać. Mam nadzieję, że kiedyś się trafi.

    OdpowiedzUsuń